Mobilny spin-off Resident Evil, Survival Unit, wystartował po cichu w listopadzie 2025 roku i szybko zniknął z ust graczy. Wyszło na jaw, że twórcy mierzyli fale mózgowe i puls testerów, żeby precyzyjnie wyregulować poziom strachu, ale w recenzjach gra uchodzi raczej za niewypał.
Twórcy mierzyli fale mózgowe i puls. Efekt nie zgadza się z opiniami graczy
Studio JOYCITY ujawniło w rozmowie z serwisem This Is Game, że podczas prac nad Resident Evil Survival Unit prowadziło testy fokusowe oparte na biosygnałach. Zbierano dane o falach mózgowych, ruchu oczu i tętnie, a na ich podstawie korygowano poziom napięcia i immersję.
Ideą było stworzenie horroru, który da się ocenić w sposób możliwie „obiektywny”, bez polegania wyłącznie na ankietach. W praktyce większość recenzji i komentarzy wskazuje jednak, że tytuł nie budzi strachu i nie spełnia oczekiwań fanów serii.
Survival Unit startuje jak Resident Evil. Potem jest coraz gorzej
W pierwszych minutach produkcja przypomina klasyczne Resident Evil, tylko z mobilnym sterowaniem. Według licznych opinii szybko zamienia się jednak w typową grę F2P z rozbudową bazy, korzystającą jedynie z licencji i klimatu marki.
Taki zwrot projektowy tłumaczy rozjazd między zaawansowanymi testami strachu a realnym odbiorem. Horror działa głównie na początku, lecz później górę biorą systemy progresji znane z innych tytułów mobilnych.
Wywiad był tłumaczony maszynowo. To mogło zafałszować przekaz
Wypowiedzi JOYCITY dotarły do zachodnich mediów przez tłumaczenie maszynowe, co mogło zmiękczyć lub przestawić akcenty. Nawet przy tej poprawce wnioski z recenzji pozostają zbieżne, gra nie jest postrzegana jako straszna.
Survival Unit debiutował po cichu w listopadzie 2025 roku na urządzeniach mobilnych. Nie pojawiła się informacja o szerokiej polskiej premierze, a tytuł nie doczekał się głośnej kampanii poza rynkami azjatyckimi.