Szef Hooded Horse przestrzega, że większość wydawców indie działa oportunistycznie i szkodzi twórcom. Mimo że jego firma wspiera takie hity jak Manor Lords czy Against the Storm, radzi ostrożność przy podpisywaniu umów oraz rozważenie samowydawania.
Ostre słowa o rynku wydawniczym. Bender wskazuje, gdzie giną pieniądze
Tim Bender opisuje model, w którym część wydawców podpisuje wiele tytułów, a później inwestuje wyłącznie w te już rokające. Słabsze projekty są porzucane, a koszty odzyskiwane przez agresywny recoup – jest to mechanizm, w którym wydawca w pierwszej kolejności zabiera wszystkie przychody na zwrot swojej inwestycji, często kosztem zespołu. W efekcie twórcy zostają bez finansowego wsparcia i bez realnej szansy na udział w zyskach.
Według Bendera wielu graczy na rynku nie wnosi realnej wartości do produkcji. Brakuje kompetencji, a pomoc marketingowa czy produkcyjna bywa iluzoryczna.
Jak rozpoznać ryzyko? Wydanie gry samodzielnie jest możliwe w obecnych czasach
Bender zachęca do dokładnego sprawdzania umów, referencji i komunikacji przed wyborem partnera. Jeśli pojawiają się wątpliwości, podkreśla, że samodzielne wydanie gry stało się dziś wykonalne dzięki narzędziom i platformom.
Warto patrzeć na to, co wydawca realnie zaoferuje w marketingu, finansowaniu i produkcji. Liczą się konkretne działania, nie tylko obietnice.
Nie tylko Hooded Horse. Inni liderzy też szukają uczciwszych modeli
Twórca Vampire Survivors, Luca Galante, przekształcił własne studio w wydawcę, aby zapewnić bezpieczniejsze warunki innym zespołom. Podobną drogę obrał Pocketpair od Palworld, który chce bardziej sprawiedliwych umów i przejrzystości.
Na tym tle Hooded Horse buduje wizerunek firmy stawiającej na etykę. Szef spółki znany jest też z twardego sprzeciwu wobec generatywnej grafiki AI w projektach wydawanych przez firmę.