Warhorse Studios przyznaje, że Kingdom Come: Deliverance 2 powstało przy znacznie mniejszym budżecie niż Assassin’s Creed Shadows czy Dragon Age: The Veilguard. Zamiast gonić liderów finansowo, zespół postawił na własne rozwiązania i bardziej przemyślane mechaniki.
Mniejszy budżet wymusił inne myślenie. Warhorse postawiło na własne zasady
Twórcy wyjaśnili w magazynie Edge, że bezpośrednia walka o skalę produkcji z gigantami byłaby ryzykowna. Zamiast tego skoncentrowali się na projekcie, który daje poczucie wymagającej rozgrywki, lecz nie przytłacza obowiązkami. Kluczowa była zmiana reguł gry, a nie pogoń za rozmachem.
Deliverance 2 łączy elementy RPG i survivalu, ale ogranicza nużące czynności znane z „prawdziwie” hardkorowych tytułów. Odbiorca ma czuć napięcie i satysfakcję z opanowania systemów, jednak bez konieczności odhaczania setek drobiazgów. To świadoma iluzja trudności, która buduje nagradzające doświadczenie.
Assassin’s Creed Shadows i Dragon Age: The Veilguard dostarczają widowiska, ale Kingdom Come 2 szuka przewagi w unikatowej tożsamości i odważnym balansie. Projekt ma trafiać do graczy, którzy chcą, aby gra nie prowadziła za rękę. Warhorse liczy, że przystępna głębia to lepsza inwestycja niż kosztowny przepych.
W rozmowie z redakcją twórcy tłumaczą, że konkurencja dysponuje „dużo, dużo” większymi środkami. Próbę dorównania budżetom określono jako nieopłacalną, dlatego zdecydowano się na własny styl i priorytety projektowe. To podejście ma zapewnić wyraźną tożsamość i długowieczność tytułu.