Rosnące ceny pamięci i kart graficznych uderzają w cały sprzęt, także konsole. Branża rozważa opóźnienia, by przeczekać drożyznę i wrócić do konkurencyjnych cen. Najbardziej pali temat wzrostu cen RAM.
Ceny pamięci RAM rosną i przewracają plany producentów
Według doniesień, gwałtowny popyt na podzespoły do AI ogranicza dostępność pamięci DDR5 i GDDR, co podbija ceny i komplikuje kalkulacje kosztów. To uderza bezpośrednio w budżet nowych konsol.
Na podobne komponenty polują jednocześnie producenci konsol, twórcy serwerów AI oraz segment PC, co tworzy spiralę kosztów. W praktyce trudniej wyznaczyć atrakcyjną cenę startową dla PS6 i następnego Xboxa, a do puli dochodzi jeszcze planowana maszyna Valve inspirowana ideą Steam Machine. Rywalizacja o tę samą pamięć to ryzyko droższych premier.
Opóźnienie nie musi być złe dla graczy. Dzisiejsze konsole wciąż mają zapas mocy
Producenci rozważają przesunięcie debiutów, aby przeczekać szczytowe ceny i doczekać się tańszej produkcji. Nie ma potwierdzenia decyzji, ale taki scenariusz jest na stole. W międzyczasie wiele gier nadal trafia na PS4, a niewiele tytułów w pełni wykorzystało możliwości PS5 i Xbox Series X. Dlatego dłuższe czekanie, nawet do 2028, nie musi oznaczać straty jakości po stronie odbiorców. Cykl życia obecnych konsol wciąż nie został wyciśnięty do końca.
Konsole nie mogą kosztować dowolnie dużo, bo wyższa cena zmniejsza liczbę sprzedanych sztuk i obniża sprzedaż gier, a to uderza w zyski całego ekosystemu. Za drogi sprzęt obniża tak zwany attach rate gier.