OpenAI uruchomiło testy reklam dla użytkowników darmowego planu oraz nowego planu Go. Subskrypcje Plus, Pro, Business, Enterprise i Education nie zobaczą reklam, co firma potwierdziła w komunikacie. Plan Go kosztuje 8 dolarów miesięcznie w USA, czyli około 32 zł, i został udostępniony globalnie w połowie stycznia, a testy reklam na razie dotyczą tylko rynku amerykańskiego.
Dopasowane reklamy. Możliwość wyłączenia i czyszczenia historii
OpenAI dopasowuje reklamy do tematu bieżącej rozmowy, historii czatów oraz wcześniejszych interakcji z reklamami. Firma zapowiada, że sponsorowane treści będą czytelnie oznaczone i wyraźnie oddzielone od organicznych odpowiedzi, co ma ograniczyć ryzyko pomyłki.
OpenAI podkreśla, że reklamy nie mają wpływać na treść odpowiedzi, a rozmowy pozostaną niedostępne dla reklamodawców. Partnerzy reklamowi zobaczą jedynie zagregowane statystyki takie jak wyświetlenia i kliknięcia, bez dostępu do danych konkretnych osób.
W aplikacji pojawi się historia interakcji z reklamami, którą można w każdej chwili wyczyścić. Dostępne mają być także opcje odrzucania reklam, przesyłania opinii, podglądu powodu wyświetlenia oraz ustawienia personalizacji reklam.
OpenAI nie pokaże reklam osobom poniżej 18 lat. Zablokowane mają być także emisje w pobliżu tematów wrażliwych, takich jak zdrowie, polityka czy zdrowie psychiczne, co ma ograniczyć ryzyko nadużyć i niechcianych skojarzeń.
Rynek reaguje krytycznie. Antropic kpił w reklamach Super Bowl
Wejście reklam do czatbota wywołało szydercze spoty konkurenta, który drwił z potencjalnego chaosu przy słabo dopasowanych przekazach. Szef OpenAI ostro odpowiedział w mediach społecznościowych, nazywając te wycieczki nieuczciwymi i broniąc kierunku firmy.
W tle pozostaje wyzwanie finansowe. Popularność ChatGPT generuje wysokie koszty, a reklamy mają pomóc sfinansować rozwój bez ucinania funkcji w wersji bezpłatnej. Na razie brak informacji, kiedy i czy taki model reklamy pojawi się poza USA, w tym w Polsce.
Reklamy w wyszukiwarce i mediach społecznościowych stały się normą, więc ich wejście do generatywnej AI wydawało się kwestią czasu. Kluczem będzie jakość oznaczeń, kontrola po stronie użytkownika i realny brak wpływu na odpowiedzi, bo tu zaufanie znika najszybciej.