Mit o szkodliwym promieniowaniu smartwatchy ma słabe podstawy, a prawdziwe ryzyko wynika z codziennej higieny. Najwięcej problemów przynoszą paski, które zbierają wilgoć i drobnoustroje.
Nie promieniowanie, a higiena
Współczesne normy bezpieczeństwa wyznaczają szerokie marginesy, a moc nadajników w zegarkach jest niska oraz przerywana, ponieważ transmisja odbywa się impulsowo. Dla większości użytkowników kontakt z polem elektromagnetycznym z zegarka jest krótszy i słabszy niż z telefonem w kieszeni.
Analiza zespołu z Florida Atlantic University wykazała, że zdecydowana większość pasków nosi ślady bakterii, w tym typowych dla skóry i środowiska. W próbkach często identyfikowano gronkowce, a w wielu przypadkach również bakterie jelitowe.
Najbardziej narażone są paski noszone bez przerwy, zwłaszcza podczas upałów i treningu, gdy skóra poci się intensywniej. Wilgoć i ciepło tworzą warunki, w których drobnoustroje czują się najlepiej.
Materiał ma znaczenie dla higieny i komfortu
Najgorzej wypadają paski materiałowe, które chłoną pot i są trudniejsze w czyszczeniu. Lepszym kompromisem bywają silikon i tworzywa, bo łatwo je umyć i szybciej schną. Najmniej zanieczyszczeń gromadzi się zwykle na bransoletach metalowych, zwłaszcza gładkich, bez głębokich szczelin.
Po intensywnym wysiłku warto więc przemyć pasek i spód koperty ciepłą wodą z delikatnym mydłem, a czujniki przetrzeć mikrofibrą. Środki z alkoholem i ostre detergenty lepiej zostawić na wyjątkowe sytuacje, bo mogą uszkodzić powłoki i uszczelki. Skóra pod zegarkiem powinna być sucha, dlatego dobrze jest robić przerwy w noszeniu i poluzować zapięcie na noc.