W 2026 ceny laptopów mogą wzrosnąć co najmniej o jedną piątą, a głównym powodem nie jest już tylko pamięć RAM. Rosną koszty kilku kluczowych podzespołów, a priorytety producentów pamięci przesuwają się w stronę rynku AI.

Podwyżki nie skończą się na RAM-ie. W górę idą też SSD, procesory i baterie

Producenci komputerów przygotowują nowe modele na początek roku i jednocześnie korygują cenniki w górę. Minimalny wzrost rzędu 20% ma wynikać z sumy podwyżek na wielu liniach kosztów. Najmocniej rosną ceny pamięci operacyjnej, co widać nawet w zestawach 32 GB. W trzy miesiące ich cena potroiła się, a według prognoz trend ma potrwać przez cały przyszły rok.

AI zmienia priorytety producentów pamięci. Konsumenci zostają w kolejce

Największe fabryki pamięci kierują moce do HBM, czyli kości o bardzo wysokiej przepustowości dla serwerów i akceleratorów AI. Przesunięcie z DDR5 na HBM zostawia rynek konsumencki z ograniczoną podażą.

Efekt domina dotyka też magazynów danych w laptopach, bo dostępność nośników SSD spada w podobnym tempie. Producenci mogą zamawiać tylko ograniczone partie, co utrudnia planowanie dużych premier i obniża elastyczność cenową.

Podaż nie nadąża za popytem. Nowe moce produkcyjne nie powstaną z dnia na dzień

Źródła z łańcucha dostaw wskazują, że jedyną realną odpowiedzią jest zwiększenie produkcji. Budowa nowych linii i fabryk zajmuje jednak lata, więc ulga może przyjść dopiero w 2027. W międzyczasie producenci laptopów przerzucą część kosztów na klientów, zwłaszcza w segmencie wyższej półki. Premiery z CES mogą mieć wyraźnie wyższe ceny startowe, nawet przy podobnych konfiguracjach do poprzedników.

Wzrosty na rynku pamięci i baterii potrafią szybko wyczyścić marże, dlatego korekty w cennikach są nieuniknione. Najbardziej odczuwalne podwyżki dotkną konfiguracji z 16 i 32 GB RAM, które dziś są standardem w sprzęcie do pracy i gier.

Źródło: Notebookcheck, ZDNet Korea